Cud wielkiego starca
Niespodziewanie przypomnialem sobie starca rodziny carskiej, Grigorija Jefimowicza Rasputina: jego zabojstwo i jego cuda. Nagle w niezwykle wyra;ny sposob odzyl w mojej pamieci obraz jego pierwszego cudu — ocalenia carewicza Aleksego, o ktorym czytalem tylko raz, i to bardzo dawno temu, w powiesci W. Pikula jeszcze w 1979 roku.
Wydarzylo sie to w chwili, gdy starzec Grigorij Jefimowicz Rasputin, przebywajac w poczekalni carycy wsrod innych oczekujacych gosci, nagle zerwal sie i zawolal:
„Ratujcie carewicza! Ratujcie carewicza!”,
po czym rzucil sie biegiem do wielkiej sali palacu, gdzie w tym czasie carewicz siedzial na dywanie i bawil sie zabawkami. Wpadlszy tam, Grigorij porwal malego Aleksego i pobiegl z nim do wyjscia. W tym samym momencie ogromny krysztalowy zyrandol, pod ktorym siedzial carewicz, runal na podloge, przykrywajac soba jego zabawki.
Ten oczywisty cud ocalenia syna natychmiast usposobil caryce Aleksandre przychylnie do przybylego starca.
Nagle ocknalem sie na ostry krzyk corki:
„Tato! — Tomek!”
Otworzywszy oczy zobaczylem, ze Tomek stoi na parapecie uchylonego okna, juz do polowy poza rama, opierajac lewa nozke o gzyms. Szybko do niego doskoczylem i ostroznie chwytajac go za reke, delikatnie wciagnalem go do srodka.
„Jeszcze sekunda i bylby juz na zewnatrz!” — zawolala corka.
Tak Pan ocalil naszego Tomusia dzieki modlitwom wielkiego starca Grigorija Jefimowicza Rasputina.
Nieskonczone dzieki Tobie, drogi Jezu, milosci moja! Dziekuje Ci, swiety carski meczenniku Grigoriju!
Od tamtej pory stale wspominam Grigorija Rasputina w moich modlitwach za zmarlych i modle sie do niego, wymieniajac go wsrod innych swietych jako carskiego meczennika.
Gdy to wlasnie teraz pisalem, nagle wyra;nie uslyszalem:
„Nu, wlasnie!”.
Chwala Twojemu bezdennemu milosierdziu, Panie Jezu!
Свидетельство о публикации №226012101770